Zanim pacjent zadzwoni do gabinetu, najpierw go wygoogluje. Zobaczy wizytówkę w mapach, potem stronę, potem zdjęcia. I tu zaczyna się problem, bo w wielu poznańskich gabinetach te zdjęcia to fotel dentystyczny z katalogu producenta, logo na białym tle i lekarz w kadrze z legitymacji sprzed dziesięciu lat. Pacjent, który wybiera między dwoma gabinetami o podobnych opiniach, wybierze ten, w którym widzi ludzi.
Fotografuję lekarzy, stomatologów i fizjoterapeutów w Poznaniu od lat, w studiu i w gabinetach, więc zebrałam w jednym miejscu to, co z mojego doświadczenia naprawdę działa na pacjentów. Spoiler: nie jest to zdjęcie skalpela w zbliżeniu.
Portret lekarza: fartuch buduje zaufanie, uśmiech buduje wybór
Badania nad wizerunkiem w medycynie mówią od lat to samo, co zdrowy rozsądek: pacjent szuka dwóch rzeczy naraz, kompetencji i tego, czy nie będzie się bał wejść. Kompetencję na zdjęciu robi fartuch, uniform albo stetoskop, czyli sygnały „to jest lekarz”. Drugą rzecz robi twarz: spokojne, otwarte spojrzenie zamiast urzędowej powagi.
Dlatego na sesji robię zawsze dwa warianty: portret w fartuchu, bardziej formalny, do wizytówki Google i strony głównej, oraz portret bez fartucha, w koszuli lub bluzce, do zakładki „O nas” i social mediów. Pacjent najpierw ma zobaczyć specjalistę, a potem człowieka, do którego przyjdzie ze swoim strachem przed borowaniem.
Cały zespół w jednym stylu, nie tylko właściciel
Częsty schemat: właściciel gabinetu ma profesjonalny portret, a reszta zespołu zdjęcia z telefonu albo szare kółka z inicjałami. Tymczasem pacjent spędza z rejestratorką i higienistką nieraz więcej czasu niż z lekarzem. Spójne portrety całego zespołu, w tym samym świetle i na tym samym tle, mówią: tu wszyscy grają do jednej bramki.
Organizacyjnie to prostsze, niż się wydaje: przyjeżdżam ze studiem do gabinetu i fotografuję wszystkich jednego dnia, każda osoba znika z grafiku na kwadrans, między pacjentami. Jak to poukładać krok po kroku, opisałam w tekście o organizacji sesji zdjęciowej pracowników, te same zasady działają w przychodni.
Zdjęcia gabinetu: pacjent chce zobaczyć, dokąd idzie
Drugi filar to wnętrza. Pacjent przed pierwszą wizytą ogląda zdjęcia gabinetu z bardzo konkretnego powodu: chce oswoić miejsce, zanim w nim usiądzie. Recepcja, poczekalnia, gabinet zabiegowy, sprzęt, na którym pracujecie. Jasne, czyste kadry robią tu więcej niż niejeden akapit o „wieloletnim doświadczeniu”.
Wnętrza fotografuję tak samo, jak przy każdej sesji wnętrzarskiej: w naturalnym świetle podpartym lampami, z wyprostowanymi pionami, po krótkim przygotowaniu przestrzeni, czyli chowamy kable, kubki i kartony po rękawiczkach. Więcej o tym, jak pracuję z przestrzeniami, znajdziecie na stronie fotografia wnętrz w Poznaniu.
Zdjęcia „przy pracy”: najmocniejszy materiał, jakiego prawie nikt nie ma
Portrety i wnętrza to podstawa, ale najlepiej działające zdjęcia w medycynie to te pomiędzy: lekarz w rozmowie z pacjentem, dłonie przy pracy, zespół przy konsultacji. Takie kadry pokazują nie „mamy gabinet”, tylko „tak będzie wyglądała Twoja wizyta”. Świetnie żyją na stronie, w social mediach i w Google.
Ważna sprawa: nie fotografuję prawdziwych pacjentów bez ich pisemnej zgody, a najczęściej w roli pacjenta występuje po prostu ktoś z zespołu albo zaproszona osoba. Efekt jest ten sam, a RODO śpi spokojnie.
Gdzie te zdjęcia pracują: Google, strona, social media
Jedna sesja w gabinecie daje komplet materiałów na długo. Wizytówka Google: portret głównego lekarza, fasada, recepcja, dwa, trzy wnętrza, bo profil ze zdjęciami dostaje wyraźnie więcej zapytań niż pusty. Strona www: portrety zespołu w zakładce „O nas”, wnętrza na stronie głównej, kadry przy pracy w opisach zabiegów. Social media: zdjęcia „zza kulis” i portrety mniej formalne. Do tego materiały do NFZ, katalogów i prasy branżowej, jeśli publikujecie.
Dobrze zaplanowana sesja to zwykle jeden dzień: rano wnętrza, zanim przyjdą pacjenci, potem portrety zespołu kwadrans po kwadransie, na koniec kadry przy pracy.
Ile to kosztuje i jak to zorganizować
Sesja zespołu w gabinecie zaczyna się u mnie od 800 zł i zamyka w kilka godzin, bez zamykania grafiku na cały dzień. Pojedynczy lekarz może też po prostu przyjść do mojego studia na Jeżycach: portret biznesowy to 250 zł i pół godziny. Zdjęcia wnętrz i kadry przy pracy wyceniam po krótkiej rozmowie, zależnie od wielkości gabinetu.
Szczegóły i pełny cennik znajdziecie na stronie fotografia biznesowa w Poznaniu. Jeśli prowadzicie gabinet w Poznaniu i macie na stronie fotel z katalogu zamiast siebie, napiszcie, po jednej rozmowie dostaniecie plan sesji i konkretną wycenę.