Dwa identyczne mieszkania w tej samej okolicy potrafią mieć na portalu zupełnie różne wyniki: jedno zbiera kilkanaście telefonów w tydzień, drugie wisi miesiącami i kończy z obniżką ceny. Bardzo często różnica nie leży ani w metrażu, ani w cenie, tylko w pierwszych trzech zdjęciach ogłoszenia.
Fotografuję wnętrza i mieszkania na sprzedaż w Poznaniu i wiem jedno: nawet najlepszy fotograf nie uratuje kadru, w którym na blacie stoi suszarka do naczyń, a na grzejniku wiszą ręczniki. Dobre przygotowanie mieszkania to połowa efektu i, co ważne, ta połowa nie kosztuje ani złotówki. Oto lista, którą wysyłam swoim klientom przed każdą sesją.
Zasada numer jeden: kupujący ma zobaczyć mieszkanie, nie Wasze życie
Na zdjęciach do ogłoszenia mieszkanie ma wyglądać jak przestrzeń, w którą oglądający może wstawić własne życie. Każdy osobisty przedmiot mu w tym przeszkadza. Magnesy na lodówce, zdjęcia rodzinne na ścianach, kosmetyki w łazience, dziecięce rysunki, miski zwierząt. To wszystko na czas sesji znika do szafek i kartonów.
Nie chodzi o to, że te rzeczy źle wyglądają. Chodzi o to, że opowiadają Waszą historię, a kupujący chce zobaczyć swoją. Im bardziej neutralne wnętrze, tym łatwiej mu się w nim wyobrazić. Z tego samego powodu warto schować rzeczy wyraziste światopoglądowo i kolekcje, które budzą emocje.
Kuchnia i łazienka sprzedają mieszkanie
Te dwa pomieszczenia kupujący ogląda najuważniej, bo ich remont kosztuje najwięcej. I te dwa pomieszczenia najtrudniej sfotografować, bo w codziennym użytku obrastają drobiazgami.
W kuchni blaty zostają puste. Nie „prawie puste”, tylko puste: bez suszarki, ociekacza, gąbki, płynu do naczyń, ekspresu obudowanego kapsułkami. Może zostać jedna rzecz, która robi kadr, na przykład miska owoców albo roślina. Front lodówki bez magnesów, zmywarka domknięta, kosz schowany.
W łazience znikają wszystkie kosmetyki, szczoteczki, ręczniki po kąpieli i pralnia susząca się na grzejniku. Zostaje jeden świeży ręcznik, równo powieszony, i ewentualnie roślina. Klapa toalety opuszczona, to drobiazg, który na zdjęciu robi większą różnicę, niż się wydaje. Fugi i kabina doszorowane, bo obiektyw widzi je dokładniej niż oko.
Światło, czyli rzecz, którą można ustawić dzień wcześniej
Ciemne zdjęcia to najczęstszy zabójca ogłoszeń. Część pracy wykonuje fotograf, ale kilka rzeczy musi być gotowych przed sesją. Wszystkie żarówki mają działać i, co ważniejsze, świecić tą samą barwą. Mieszanka ciepłego i zimnego światła w jednym pomieszczeniu psuje kolory całego kadru i wygląda niechlujnie nawet po obróbce.
Okna umyte, bo pod światło widać każdą smugę. Zasłony i rolety odsłonięte do końca, firany rozsunięte. Jeśli któreś pomieszczenie wychodzi na północ i zawsze jest ciemniejsze, powiedzcie o tym fotografowi przed sesją, wtedy zaplanuje je na porę dnia, w której wypada najlepiej.
Rzeczy, których nie widzicie, a obiektyw tak
Po latach mieszkania przestaje się zauważać własne wnętrze. Obiektyw szerokokątny nie ma tego problemu i pokazuje wszystko naraz: kable ciągnące się do telewizora, przedłużacz pod biurkiem, suszarkę na pranie w rogu sypialni, karton po telewizorze na szafie, zabawki pod kanapą.
Najprostszy sposób, żeby to wyłapać: stańcie w drzwiach każdego pokoju i zróbcie zdjęcie telefonem, na szeroko. Na ekranie od razu zobaczycie to, co umyka oku. Wszystko, co Was zaskoczy na tym zdjęciu, zaskoczy też kupującego.
Czego nie robić
Kilka rzeczy, które wydają się dobrym pomysłem, a działają odwrotnie. Nie przemeblowujcie mieszkania na siłę w dzień sesji, bo puste ślady po meblach na wykładzinie wyglądają gorzej niż meble. Nie kupujcie na szybko dekoracji, które nie pasują do wnętrza, jedna świeca wystarczy za pięć poduszek z sieciówki. Nie odświeżajcie ścian punktowo, łata świeżej farby na starej ścianie świeci się na zdjęciu jak plama. I nie ukrywajcie wad, które kupujący i tak zobaczy na miejscu, bo rozczarowanie po przyjeździe kończy się gorzej niż szczere zdjęcie.
Ile to wszystko zajmuje
Realnie: jedno popołudnie na porządki i chowanie drobiazgów, godzina poprawek w dniu sesji. Sama sesja mieszkania to około godziny. Przed przyjazdem wysyłam listę dopasowaną do konkretnego mieszkania, a na miejscu poprawiam ostatnie drobiazgi: zasłony, krzesła, to, co przypadkiem weszło w kadr.
Jeśli sprzedajecie lub wynajmujecie mieszkanie w Poznaniu albo okolicach, szczegóły i cennik znajdziecie na stronie fotografia wnętrz i nieruchomości w Poznaniu. Zdjęcia wracają do Was w dwa, trzy dni robocze, gotowe do wrzucenia na portal. A dobra wiadomość na koniec: mieszkanie przygotowane do sesji jest też gotowe na prezentacje z kupującymi, więc ta praca wykonuje się raz.